wtorek, 28 lutego 2017

"Karuzela" Agnieszka Lis




"Nie można sobie wziąć zwolnienia do życia, o nie (…)". 















   Z twórczością Agnieszki Lis spotkałam się dużo wcześniej, wtedy jednak zachwyciła mnie książką "Pozytywka". Była to powieść piękna, polska, krótka i chwytająca za serce, trzymając w rękach jej najnowszą powieść byłam pewna, że mnie mile zaskoczy, że pokocham ją tak samo, jak pozytywkę, jednak nie byłam przygotowana na taką dawkę emocji. Wszyscy mówili, żebym kupiła stos chusteczek, bo się przyda, że będę potrzebowała chwili samotności po zakończeniu tej książki, bo podobno nie będę mogła się uspokoić i wyciszyć. Powiem szczerze, nie wierzyłam w takie słowa. Od samego początku kiedy zdecydowałam się na tą książkę, byłam świadoma tego, że jest smutna i na pewno piękna, jednak nie podejrzewałam, że zrobi z mojego serca kompletną miazgę! Agnieszka Lis swój talent ukazała w powieści "Pozytywka" i już po tamtej książce, można było stwierdzić, że jest ona utalentowana i jeszcze nie raz nas zaskoczy, jednak chyba nikt nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko! Wiele razy wspominałam, że nie chwytałam za Polskich autorów zbyt chętnie, nie raz się zawiodłam i po prostu w pewnym momencie zrezygnowałam, broniłam się rękami i nogami przed ich dziełami. Po pewnym czasie postanowiłam spróbować, zrobić podejście drugie, jednak z rezerwą, aby kiedy trafię na słabą powieść, się nie zawieść. I właśnie po tym okresie pierwszą autorką polską po jakiej książkę odważyłam się sięgnąć była Agnieszka Lis! To ona udowodniła mi jako pierwsza, że polskie nie jest gorsze, i że niekiedy trafiają się tak dobrzy polscy autorzy, że mogą konkurować z takimi pisarzami jak: Colleen Hoover, Nicholas Sparks czy Brittainy C. Cherry.


   Renata żyje w ciągłym biegu. Dom, rodzina, zakupy i mąż wracający z pracy, dziennie to samo, ani chwili dla siebie. Kobieta jednak mimo to, trzyma się i robi, co do niej należy mimo przemęczenia, bo wie, że jako matka i żona ma swoje obowiązki. Poza tym, od pewnego czasu kobieta boryka się z różnymi dolegliwościami, jednak tak jak większość ludzi, nie przejmuje się chorobą odpowiednio. To doprowadza prawie do nieszczęścia, kiedy kobieta trafia do szpitala zostaje postawiona diagnoza, która już na zawsze niszczy szyk rodziny oraz sprawia, że wszystko, co był dla Renaty codziennością zmienia się, nagle czynności, które kobieta robiła dziennie od kilkunastu lat, stają się dla niej za trudne. 


   ,,Karuzela" to nie jest zwykła książka o rodzinie czy nieszczęściu, to walka z chorobą, nieustępliwa walka o wydawać by się mogło, że już niemożliwe do zdobycia szczęście. Pełna ciepła i delikatnego humoru. Powieść pokazuje, że w obliczu tragedii rodzina powinna trzymać się razem, zjednoczyć siły i walczyć, nawet, jeżeli stoi się na straconej pozycji, bo w obliczu ciężkiej choroby, nikt nie może być sam, bo w ten sposób oddaje się życie walkowerem. Ta powieść jednak to nie tylko walka, to monsun emocji, które atakują nas od każdej strony, od szczerej radości, po płynące po policzkach łzy. Agnieszka Lis ukazała w sposób niezwykły jak bardzo ludzkie życie jest kruche i ile może znaczyć rodzinne wsparcie, oraz codzienność, która nam, może się wydawać szara i nudna. Renata to bohaterka, która daje nam do myślenia, pokazuje po swojej postawie, że w obliczu tragedii chce jak najlepiej dla każdego z członków jej rodziny, pokazuje wieczną miłość do swoich dzieci, uczucia do matki, ojca oraz męża, aż do ostatnich chwili, strony. Pokazuje, co to znaczy kochać. To daje nam wiele do myślenia, bo w pośpiechu ludzie gubią to, co w życiu jest najcenniejsze, a dokładnej jest to rodzina, miłość i wsparcie bliskich. Odrzucamy to nie raz dla zysku finansowego, a przecież nie o to w życiu chodzi! I właśnie również to chciała chyba przekazać swoim czytelnikom Agnieszka, że warto się zatrzymać i popatrzeć trochę sercem, bo może się okazać, że ktoś nam bliski właśnie w tej chwili potrzebuje naszego wsparcia."Karuzela" to opowieść o miłości, przyjaźni, poświęceniu, ale również o wybaczaniu.



   Agnieszka Lis tą powieścią pokazuje wielu ludziom, że choroba to temat, dla każdego, bez względu na wiek. Choroba nie wybiera osoby, samotnej czy nieszczęśliwej, może dotknąć każdego, nawet najszczęśliwszego człowieka, czy matkę z trójką dzieci. Z książki wypływa wiele pouczeń, wskazówek, jednak najważniejszą jest jedna, a dokładniej ta, żeby słuchać wskazówek swojego organizmu! Nie odwlekać wizyty u lekarza, wmawiając sobie, że to "zwykłe przeziębienie". Zdrowie nie jest nieskończone, życie jest kruche, a organizm delikatny! Odwlekając wizytę u specjalisty, możemy doprowadzić do nieszczęścia. Drugą nauką, jaka nas dotyka po tej powieści jest to, że choroba to temat, o którym powinno się rozmawiać. Dzieci zwłaszcza nie powinno się trzymać w "bańce”,  gdzie nieszczęścia ich nie dotkną, bo to nie prawda. Każdego to może spotkać, dlatego tak ważne jest, aby informować dzieci uczyć i przestrzegać,  bo choroba i wszystko, co z nią związane nie należy do rzeczy ani przyjemnych, ani ładnych. Czytając raz się śmiałam, raz byłam zła, a później jeszcze smutna, załamana i zrozpaczona. Czułam ogromny żal i ból, jaki czuł każdy bohater, jaki czuła sama kochana Renata, kiedy pogodziła się ze swoim losem, kiedy wybaczyła osobie bliskiej, kiedy patrzyła na swoje dzieci i wiedziała, że musi je zostawić, że już więcej ich nie zobaczy, wyobraźcie sobie ból, jaki musiała czuć bohaterka, jako matka, żona i córka, jako przyjaciółka i kobieta, która chciała żyć.To nie są emocje do opisania, czułam tak ogromną rozpacz i niesprawiedliwość, bo ta kobieta nic nikomu nie zrobiła, nie była zła czy podła, była człowiekiem, który chciał żyć. Podczas czytania płakałam i teraz pisząc tą recenzję też płaczę, minęło bardzo dużo czasu od skończenia tej książki, jednak ja dalej ją przeżywam. Nie umiałam usiąść do pisania tej recenzji, bo nie miałam słów, nie umiałam nic napisać, byłam w kawałkach, a teraz? Staram się skończyć pisać i muszę przyznać, że nie umiem. Agnieszko wybacz, że musiałaś tak długo czekać na recenzję, jednak twojego dzieła nie da się skończyć i odłożyć na półkę. Do pisania tej recenzji podchodziłam wielokrotnie, jednak przez godzinę potrafiłam napisać dwa zdania, nic więcej, dwa biedne i krótkie zdania. Bo "Karuzela" to prawdziwa kolejka górska, do której wsiadasz bez pasów bezpieczeństwa, bez ostrzeżenia ruszasz i z każdą minutą kolejka przyśpiesza, aż już sam nie wiesz czy jeszcze żyjesz. 



   Podsumowując ? "Karuzela" to książka, która boli, bardzo boli. Czytając serce nam pęka z każdym zdaniem, jednak w tym gigantycznym bólu odnajdujemy piękno, które trochę łagodzi nasz smutek i żal. "Karuzela" działa jak narkotyk, kiedy zaczniesz czytać, nie chcesz kończyć, a kiedy skończysz, chcesz więcej. Ta książka to nie jest ciepła lektura do poduszki, to brutalna, trudna i bardzo ciężka lektura, która skutecznie pozbawia nas tchu, a na końcu zapasu wody zgromadzonego w organizmie. Od pierwszej poznanej przez mnie książki Agnieszki Lis byłam nią zachwycona, jednak po tej powieści trafiła ona, jako pierwsza z polskich autorów do grona moich ulubieńców. Nigdy bym nie podejrzewała, że polski autor da radę napisać taką cudowną książkę, że wzbudzi ona tyle emocji, że przez nią nie będę mogła spać w nocy, jednak okazuje się, że tak! Nie będę was zachęcała do jej czytania, nie będę teraz przekonywała, że warto, bo zrobiła to już powyżej. Teraz tylko powiem, że "Karuzela" jest książką tylko dla osób z silnymi nerwami i grozi załamaniem psychicznym, jednak mogę obiecać każdemu z osobna, że po przeczytaniu całości, nie będziecie umieli normalnie funkcjonować. "Karuzela" pozbawia tchu, wyciska łzy i łamie serce i za to ją tak kocham! Ta książka to prawdziwy skarb! 





"Że cię nie opuszczę aż do śmierci…




Książka: Karuzela
Autor: Agnieszka Lis
Ilość stron: 632
Data wydania: 11 stycznia 2017 
Wydawnictwo: Czwarta strona





Za możliwość przeczytania tej książki dziękuje bardzo autorce Agnieszce Lis! Oraz chciałabym Agnieszko bardzo Ci podziękować za każdą stronę w tej książce, bo jest ona niesamowita i zajęła u mnie w sercu wyjątkowe miejsce zarezerwowane tylko dla tych nielicznych. Dziękuję! 















2 komentarze:

  1. to chyba trudna i wymagająca lektura, wobec której nie można przejść obojętnie

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Witam Cię serdecznie w moich skromnych progach.
Moje królestwo próbuje prowadzić bardzo starannie, jednak nie wszystko mam idealnie, dlatego jeżeli widzisz jakieś błędy lub masz pomysł na ulepszenie mojego świata, pisz śmiało!
Każdy pomysł bądź sugestie przemyślę dokładnie.
Jestem blogerką, dlatego zależy mi na wyświetleniach i obserwatorach, jeżeli podoba się Ci się to, co robię, zostaw komentarz pod postem lub dołącz do obserwatorów bloga :)
Lubie wiedzieć, że moje słowa do kogoś docierają, a nie idą na wiatr.
Tak wiec zachęcam Cię do komentowania i zaglądania do Książek według Wiktorii.
Ślę buziaki :**