wtorek, 12 czerwca 2018

"Ktoś mnie obserwuje" A.V. Geiger







"Nie kochasz mnie. Nawet mnie nie znasz."










   Zasiadając do tej lektury, nie za bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. Opis brzmiał zachęcająco, a okładka przyciąga wzrok. Nie miałam żadnych oczekiwań w związku z tą pozycją. Zaczęłam czytać i szczerze mówiąc, bardzo się zaskoczyłam. Jest ona thrillerem z nutką romansu i klimatem detektywistycznym. Jest ciekawa, wciągająca i potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. 



   Tessa to nastolatka chorująca na agorafobię - chorobę, która uniemożliwia opuszczanie swojego domu. Jej jedynym oknem na świat jest telefon i internet, w którym siedzi prawie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Dziewczyna jest oddaną fanką nastoletniego piosenkarza Erica Thorna, śledzi uważnie jego Twittera oraz pisze opowiadanie z chłopakiem w roli głównej. Pewnego dnia dostaje na portalu społecznościowym wiadomość, która zmienia jej życie. 



   ''Ktoś mnie obserwuje" to bardzo intrygujący tytuł. Od samego początku, jeszcze przed rozpoczęciem czytania i poznaniem opisu podejrzewałam, że będzie to książka o dziewczynie, którą obserwuje jakiś mężczyzna przez lornetkę z okna. Słowo daję, takie właśnie miałam podejrzenia! Później dopiero siadając do książki zrozumiałam, że tytuł odnosi się do obserwujących na Twitterze. Mimo że przez większość osób uważana jest ona za młodzieżówkę, dla mnie nie do końca nią jest. Posiada w sobie dosyć dużo z thrillera, bardzo podobało mi się takie połączenie. Do tego romans, który autorka wplotła bezbłędnie w fabułę niesamowicie mnie interesował. Podczas czytania jest ciekawie i intrygująco, co sprawia, że nie miałam ochoty odkładać tej książki choćby na krótką chwilę. Autorka stworzyła historię, która może zdarzyć się naprawdę. Sami możemy kiedyś zostać taką Tessą - osamotnioną dziewczyną, która swoje przeżyła i zamiast walczyć o pozostanie na powierzchni, woli schować głowę w piach. 
   Główną bohaterkę odebrałam, jako bardzo realną postać, jej choroba sprawiała, że podczas poznawania historii było mi jej coraz bardziej żal. Największym plusem, dla mnie, jako czytelnika było to, że postać nie została wykreowana na nieustraszoną, bez problemów oraz zmartwień. Dostajemy za to przerażoną dziewczynę, która boi się swojego cienia i każdy dzień stanowi dla niej ogromne wyzwanie. 
   Cała powieść została poprowadzona z dwóch perspektyw - Tessy oraz nastoletniego piosenkarza Erica Thorna. Jednak dla urozmaicenia fabuły jeszcze bardziej, autorka, co kilka rozdziałów wklejała nam rozmowy z przesłuchań. Czytając nie bardzo da się zrozumieć, o co w nich chodzi, brzmi to dla nas trochę jakbyśmy dostali sam środek filmu i nie potrafimy odnaleźć się w sytuacji. Jednak  nie jest to powód do paniki, bowiem to ewidentnie zamierzone działanie autorki, żeby zaintrygować nas jeszcze bardziej. Na sam koniec wszystkie rozmowy i wycinki, którymi jesteśmy karmieni nagle trafiają w odpowiednie miejsca, a my nareszcie mamy pełen obraz tego, co się dzieje.  Podczas czytania błądzimy po ślepych zaułkach, dotykając dłońmi ścian i szukając wyjścia, jednak, kiedy w końcu do niego docieramy, mamy ochotę zrobić w tył zwrot i wrócić na sam początek. 


   Finał tej powieści jest tak zagmatwany i intrygujący, że miałam ochotę od razu, z miejsca rzucić się po drugi tom. Po skończeniu moje myśli krążyły w głowie, a ja nie potrafiłam uwierzyć, że to koniec, że czeka mnie prawie roczne czekanie na kolejny tom (tak niesamowicie zakończonej powieści). Autorka takim finałem wzburzyła pewnie nie jedną osobę, bo jest ono tak dobre, że aż ciężko w to uwierzyć. Od samego początku książki próbowałam rozgryźć jak będzie wyglądało zakończenie, jednak nigdy w życiu nie wpadłabym, żeby zakończyć ją z aż takim przytupem! Zdecydowanie zakochałam się w niej. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu, który mam nadzieję, że zrobi na mnie takie samo lub jeszcze większe wrażenie. Jeżeli szukacie czegoś dobrego i wciągające to nie wahajcie się ani chwili dłużej - to książka właśnie dla was! 



Książka: Ktoś mnie obserwuje 
Tytuł oryginału: Follow me back 
Autor:  A.V. Geiger  
Tłumaczenie: Paulina Braiter 
Ilość stron: 384
Data wydania: 31 stycznia 2018 
Wydawnictwo: Jaguar 





Za możliwość przeczytania tej książki z całego serca dziękuję Wydawnictwu Jaguar! 



5 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją ^^ już wiem, że muszę po tę książkę sięgnąć w najbliższym czasie :)
    http://littlebookworm27.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją ^^ już wiem, że po kolejną książkę jaką muszę sięgnąć to właśnie tą :)
    http://littlebookworm27.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko dlaczego tyle musimy czekać na drugi tom? :( Oczywiście nie czytam teraz tej książki, bo koniecznie muszę mieć pod ręką kontynuację. Obym nie straciła ochoty na tę powieść przez ten czas. Czytałam wiele dobrego o tej książce, a ty jeszcze bardziej utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcześniej nie słyszałam o tej książce zbyt wiele i się na nią nie skusiłam, ale może zamówię sobie ją, jak będzie drugi tom ^^

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Witam Cię serdecznie w moich skromnych progach.
Moje królestwo staram się prowadzić skrupulatnie i starannie. Jednak jak wiadomo każdemu, nie wszystko jest idealne, dlatego jeżeli masz jakieś uwagi lub pomysł na ulepszenie bloga, to pisz śmiało! Każdy pomysł jest na wagę złota. Każdą radę bądź sugestię przemyślę dokładnie.
Jestem blogerką, dlatego zależy mi na wyświetleniach i obserwatorach. Jeżeli podoba się Ci się to, co robię, zostaw komentarz pod postem lub dołącz do obserwatorów bloga :)
Lubię wiedzieć, że moje słowa do kogoś docierają, a nie idą na wiatr.
Tak więc nie przedłużając zapraszam do mojego świata, gdzie książki stanowią jego centrum.