poniedziałek, 17 czerwca 2019

"Tam, dokąd zmierzamy" B. N. Toler





"Chwile przychodzą i odchodzą; są jak szybkie przebłyski czasu. A jednak mogą mieć największy wpływ na nasze życie. Albo je złapiemy i wykorzystamy do naszych potrzeb, albo wypuścimy. Te, którym pozwalamy odejść, wiążą się z nami najsilniej - ponieważ żal jest czymś, co nigdy nas nie opuszcza."









   "Tam, dokąd zmierzamy" to pozycja, która leżała u mnie bardzo długo. Wzięłam ją, ponieważ wydawała się intrygująca, jednak kiedy miałam ją już w domu i chciałam zaczynać czytać – coś mnie powstrzymało. I tak omijałam ją, czytając wszystkie inne książki, jednak w pewnym momencie stwierdziłam dobra, dam Ci szansę. Strona za stroną, kartka za kartką i szczerze mówiąc, dostałam coś, czego w życiu się nie spodziewałam. Otrzymałam historię poruszającą do granic możliwości, opowiadającą o miłości i stracie. Podczas czytania nie można zrobić krótkiej przerwy, ponieważ człowiek nie jest na to psychicznie gotowy, nie jest przyzwyczajony do fabuły tak rozrywającej serce. 



niedziela, 9 czerwca 2019

"Królewsko obdarowany" Emma Chase






"Nie wiem, czy będę cholernie dobry w miłości. Nie jestem do końca pewien, jak to się robi. Ale dla niej się nauczę."









   Emma Chase to bardzo rozpoznawalna autorka, nie tylko dzięki jej wspaniałej serii "Zaplątani" (której jeszcze nie miałam czasu przeczytać), ale również dzięki w ostatnim czasie coraz popularniejszej serii "Royally", obok której nie mogłam przejść obojętnie. Moja przygoda z tą serią zaczęła się kompletnie przypadkowo, bowiem pewnego słonecznego dnia wstąpiłam do księgarni, żeby rozeznać się w nowościach i w taki też sposób wpadłam na jedną z części tej serii (dokładnie na drugą). Opis brzmiał intrygująco, a ponieważ uwielbiam właśnie tego typu historie wiedziałam, że od razu się za nią wezmę (co zresztą zrobiłam). Zakochałam się. Opowieść okazała się zabawna i intrygująca. Dlatego też, nie zwlekając postanowiłam przeczytać kontynuację i żeby od razu była jasność - nie przeczytałam do tej pory części pierwszej. Szczerze mówiąc, nie jest to jakoś szczególnie potrzebne do przeczytania kolejnych części, ponieważ każda część opowiada o innym bohaterze. Wiadomo, jak to w serii bywa, są jakieś nawiązania do poprzednich tomów (na przykład bohater z tomu wcześniej jest bratem bohatera w tej pozycji). Z własnego doświadczenia zdradzę, że zaczynając cykl "Royally" od drugiej części czytało mi się ją świetnie i nie było momentu zastanawiania się nad czymś, co prawdopodobnie było wyjaśnione wcześniej. Na spokojnie możecie sięgnąć po drugi tom, czy nawet trzeci, bez czytania pierwszego. Oczywiście, polecam jednak zacząć od początku, ale jeżeli ktoś, tak jak ja, lubi czytać serie od środka to nie ma  ku temu przeciwwskazań. 

poniedziałek, 3 czerwca 2019

"Napij się i zadzwoń do mnie" Penelope Ward




„ – Mam tyle niedoskonałości.– Podobnie jak wiele z najpiękniejszych diamentów świata. Nie ma nic złego w niedoskonałościach. To one czynią nas ludźmi.Odchyliłam głowę do tyłu i wzięłam głęboki oddech, chłonąc jego słowa. Jakimś sposobem wiedziałam, że nie zapomnę ich do końca życia.”









   O Penelope Ward z każdym dniem jest coraz głośniej. Jest to zapewne spowodowane natłokiem jej książek wydawanych w ostatnim czasie oraz wspaniałej współpracy z Vi Keeland. Do tej pory przeczytałam kilka książek tej autorki i jeżeli mam być szczera, nie jestem pewna czy nie podobały mi się bardziej niż ta pozycja. Wydaje mi się, że miała w sobie coś, czego nie znalazłam tutaj. "Napij się i zadzwoń do mnie" to zabawna powieść, jednak na dłuższą metę jest strasznie nużąca, no albo przynajmniej dla mnie była. 




sobota, 25 maja 2019

"Warcross" Marie Lu




"Czasami ludziom nie spodoba się kształt twoich oczy i to wystarczy, by skopali cię na przerwie między lekcjami. Ludzie potrafią zaatakować cię tylko dlatego, że dostrzegają w tobie słabość. Albo dlatego, że masz inny kolor skóry. Albo trudne do wymówienia imię. Sądzą, że im nie oddasz - zakładają, że spuścisz wzrok i będziesz myśleć o tym, żeby się ukryć."







   Zacznę od tego, że nie należę do fanów gatunku science fiction. Od kiedy pamiętam wolałam omijać go szerokim łukiem, nie moje klimaty i tyle. Jednak, kiedy ujrzałam tę pozycję nie potrafiłam wyrzucić jej z głowy. Okładka, opis, dosłownie wszystko sprawia, że mamy ochotę wziąć się za nią. I ze mną było identycznie. Czułam wewnętrzny przymus przeczytania jej, mimo mojej gigantycznej niechęci do tego gatunku. I powiem tak: nie żałuję mojej decyzji, bo ta książka jest wspaniała! Zakochałam się w niej po uszy i z ogromną niecierpliwością czekam na tom drugi.