wtorek, 18 kwietnia 2017

"Dziewczyna, która przepadła" Katarzyna Misiołek




"Mówi się, że mężczyźni zdradzają ciałem, a kobiety duszą. Mąż zranił mnie słowem, poharatał wewnętrznie. Może dlatego zaprosiłam do swojego życia kogoś, kto nigdy nie powinien się w nim znaleźć."








   "Dziewczyna, która przepadła" to druga część książki "Ostatni dzień roku" Katarzyny Misiołek. Powiem tak, po pierwszej części nie miałam żadnej ochoty na chwytanie drugiego tomu, ale obietnica to obietnica. Przeczytać musiałam. Przeczytałam, i wiecie, co? Nigdy więcej nie wezmę do ręki książek tej autorki. Może to mój specyficzny charakter, może po prostu jestem dziwna i jakaś inna. Ale mnie w żadnym stopniu ani pierwsza,  ani druga część nie porwała. Powiem więcej, obie mnie odrzuciły już po pierwszym rozdziale. Muszę jednak przyznać im za coś plusa. Okładki obu części są naprawdę niesamowite. Szkoda, że na tym się kończy wymienianie "pozytywów" a musimy się skupić na "negatywach".


 "Potwór o twarzy człowieka, człowiek o duszy potwora. Pozornie niczym się niewyróżniający, w środku przegniły jak spróchniała deska."




   Monika została porwana na 8 długich lat. W rękach szaleńca czas jakby stanął dla niej w miejscu, a ona modliła się tylko o przetrwanie, o wolność i żeby mogła jeszcze kiedykolwiek zobaczyć rodzinę. Ten, kto, ją porwał jest nieprzewidywalny, każdy dzień to walka, a noc - modlitwa o lepszy los.  Nie ma reguły, a Monika traci już nadzieje. Kiedy jednak udaje się dziewczynie uciec i zostaje uratowana, nie wie, że życie, które zostawiła może się okazać gorsze niż lata spędzone u psychopaty. Kobieta wracając nie przeczuwa, że straciła wszystko częściowo z własnej winy... Ale czy kobieta odnajdzie się w nowym życiu? Czy nadąży za życiem, które pędzi dalej nie zważając na ludzi, którzy nie nadążają? 



"Natura nie ma dla nas litości, a my nie mamy jej dla siebie nawzajem. Powinnyśmy się wspierać, ale wolimy ze sobą walczyć."




   Czytając opinie innych recenzentek byłam trochę zaskoczona. Prawie wszystkim książka przypadła do gustu, więc chyba ze mną jest coś nie tak. Pisze to, co myślę, a uważam, że książka pod tytułem "Dziewczyna, która przepadła" jest lepsza od "Ostatni dzień roku" jednak dalej ma w sobie tyle rzeczy, które mnie odrzuciły, że nie mogę jej zaliczyć do lubianych, czy nawet książek "do zniesienia". Dla mnie to rodzaj powieści, który podczas czytania wykańcza, a po przeczytaniu chowam do najciemniejszego skrawka szafy, żebym nie musiała patrzeć na coś, co nie przyniosło mi żadnej przyjemności. Szkoda, bo pokładałam w tej książce moje nadzieje, że autorka poprawi moje zdanie o niej, jednak tak się nie stało. 
   Bohaterowie tak jak w pierwszej części nie wywołali we mnie jakichkolwiek emocji czy uczuć oprócz niechęci czy irytacji. Tak jak w pierwszej części byli papierowi, oczywiście w moim odbiorze. W całej powieści wyniosłam tylko tyle, że każda kobieta przedstawiona tam, albo zdradziła męża, albo o tym myśli. Ba! Panowie nie lepsi, jeden chce zostawić żonę i dzieci, a inny robi coś kompletnie innego. Jako najbardziej niewinnego i najporządniejszego odebrałam tylko syna porywacza. Według mnie autorka strasznie bohaterów przemalowała i przez to każdy wydawał się gorszy od drugiego. 


 "Człowiek to bestia przerażająco okrutna i zarazem niebywale pomysłowa." 




    Akcja to po raz drugi klapa. Książka opowiada historię kobiety, która została porwana! To, dlaczego podczas czytania nie czuje się nawet krzty ekscytacji? No przynajmniej ja jej nie czułam. "Dziewczyna, która przepadła" to powieść, o której w pewnym czasie było głośno i nie wiem, dlaczego mnie akurat ona nie przypadła do gustu. Nie widzę w niej prawie żadnych pozytywów oprócz okładki, a uwierzcie szukałam ich przez bardzo długi czas. Zdaje sobie sprawę, że powieść ta zyskała bardzo duże grono fanów i wiele osób bardzo ją lubi, jednak ja z przykrością i do tej grupy nie należę. Każdy jest inny, każdy ma swoje kryteria i każdy oceni inaczej daną pozycję. Ta powieść miała być pasjonującą książką, pełną zwrotów akcji i wielu innych elementów, a stała się nudną obyczajówką, która dla mnie nie miała nic, co cenię sobie w książkach. 


"Wszyscy popełniamy błędy i wszyscy bez wyjątku pragniemy tego, czego nie możemy mieć. Czegoś albo kogoś… Zawsze."



Książka: Dziewczyna, która przepadła
Autor: Katarzyna Misiołek
Liczba stron: 464
Data wydania: 27 października 2016 rok
Wydawnictwo: Muza SA 


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Muza SA!












1 komentarz:

  1. Czytałam kilka opinii o tych dwóch częściach, i byłam w jakimś małym stopniu nawet zachęcona, bo opinie były pozytywne, teraz widzę, że jednak może i mnie się nie spodoba. No nie wiem, na razie jednak po nią nie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Witam Cię serdecznie w moich skromnych progach.
Moje królestwo próbuje prowadzić bardzo starannie, jednak nie wszystko mam idealnie, dlatego jeżeli widzisz jakieś błędy lub masz pomysł na ulepszenie mojego świata, pisz śmiało!
Każdy pomysł bądź sugestie przemyślę dokładnie.
Jestem blogerką, dlatego zależy mi na wyświetleniach i obserwatorach, jeżeli podoba się Ci się to, co robię, zostaw komentarz pod postem lub dołącz do obserwatorów bloga :)
Lubie wiedzieć, że moje słowa do kogoś docierają, a nie idą na wiatr.
Tak wiec zachęcam Cię do komentowania i zaglądania do Książek według Wiktorii.
Ślę buziaki :**