wtorek, 10 grudnia 2019

"Save me" Mona Kasten





"Na boisku... Powiedziałem ci wtedy, że nie możesz stracić czegoś, czego nigdy nie miałaś.-Wspomnienie tamtych słów jest jak bolesny cios. Chcę odwrócić wzrok, ale nie mogę. Zbyt wiele moich emocji znajduje odzwierciedlenie w jego oczach. – Kłamałem. Ruby Bell, jestem twój, odkąd rzuciłaś mi pieniądze w twarz."






   Mona Kasten to autorka robiąca z każdą kolejną książką coraz większą furorę. Jej pierwsza seria, "Begin again" wywołała niesamowite poruszenie na polskim rynku. Pisarka tworzy porywające i wciągające opowieści, które kradną serca czytelników. Miałam możliwość przeczytania pierwszego tomu poprzedniego cyklu jeszcze przed premierą i powiem szczerze, że to nie było "czytanie" - to było pożeranie strony za stroną. Zakochałam się i nie mogłam się wręcz doczekać kontynuacji, na którą, jak pewnie się wszyscy domyślają, musiałam czekać bardzo długo. Teraz jednak ku uldze wszystkich wielbicieli Mony Kasten została wydana kolejna jej seria pod tytułem "Save me". Siadając do niej, w kościach czułam, że będzie to równie dobra historia jak "Begin again". Teraz, będąc już po pierwszym tomie, nie jestem pewna czy może się ona równać z poprzednim cyklem. Wydaje mi się, że niestety mu nie dorównuje. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest tak zły, że aż nie do przeczytania. Oczywiście tak nie jest. Książka wciąga i zaciekawia, a poznawanie jej to czyta przyjemność, jednak brakuje jej tego, co było w "Begin again". 



   Ruby Bell to prosta nastolatka. Z ubogiej rodziny, zawsze w cieniu i nigdy niewychodząca przed szereg. Mimo to, coś wyróżnia ją spośród rówieśników - inteligencja. Dziewczyna zdobywa najwyższe stopnie i w ten też sposób dostaje się do prestiżowej szkoły Maxton Hall. Jej jedyne i największe marzenie to zostać przyjętą na Oxford. Kroczy ku temu bez żadnych potknięć, nie nawiązując znajomości, które mogą ją rozproszyć. Oddziela życie prywatne od szkolnego grubą kreską i stara się ich nie mieszać. Niewidoczna dla nikogo, przemierza korytarze szkoły z jednym, jedynym celem - Oxford i nic poza nim. 
   James Beaufort to przywódca szkoły. Przystojny, lubiany, bogaty i inteligentny. Nie skupia się na przyszłości, żyje z imprezy na imprezę. Nigdy nie zdawał sobie sprawy z istnienia dziewczyny o imieniu Ruby. Lecz nagle to właśnie ona staje w centrum jego uwagi. Ruby kompletnie przypadkiem odkrywa coś, co może zniszczyć reputację sławnej rodziny Beaufort. Chłopak postanawia zmusić dziewczynę do trzymania języka za zębami. Nie spodziewał się jednak, że okaże się ona tak niesamowitą osobą, do której jego serce zabije szybciej. 



  
   Cały pierwszy tom o szkole Maxton Hall od samego początku wydawał mi się, aż za bardzo "typowy". Wiecie o co mi chodzi: to już było, jedna historia odtwarzana w kółko jak odgrzewanie starego kotleta. Stąd też wzięły się moje obawy, że i tutaj całość okaże się za bardzo oklepana, przewidująca i tak po ludzku mówiąc: nudnawa. Koniec końców postanowiłam nie zwlekać dłużej i po prostu do niej usiadłam. Początek był ciekawy, ale spodziewałam się po nim czegoś więcej. Cieszy mnie jednak to, że autorka w tej powieści skupiła się nie tylko na jakże oczywistym związku Ruby i Jamesa, ale również zawarła w niej problemy rodzinne bohaterów i inne rzeczy, z którymi zmagają się ludzie na co dzień, co troszeczkę podkręciło całą akcję.  Ruby to bohaterka bardzo poukładana, która ma wszystko dopracowane do perfekcji, skrupulatna we wszystkim, co robi oraz poświęcona nauce jak mało kto. Tak szczerze mówiąc, podczas czytania cały czas zachodziłam w głowę, w jaki sposób ona potrafi wszystko zaplanować tak dokładnie. Ja mam problem z wyjściem po chleb do piekarni dwie ulice od mojego domu, a jej plany sięgały kilka lat w przód. To jest aż trudne do wyobrażenia. James z kolei to bohater, który bardziej mnie przypomina (dlatego też bardziej przypadł mi do gustu) i to nie ze względu na ciągłe imprezy (ja i imprezy to słowa, które nie występują razem w zdaniu, wierzcie mi). Przypomina mnie bardziej ze względu na to, że żyje z dnia na dzień, nie planuje i nie fantazjuje o przyszłości. Pochodzi z bardzo bogatej rodziny, w której każdy podejmuje decyzje za niego, on nie ma raczej nic do powiedzenia. Posiada grupkę przyjaciół, również z wyższych sfer, którzy na samym początku nie zrobili na mnie dobrego wrażenia i miałam przypuszczenia, że zadają się z Jamesem tylko i wyłącznie dla pieniędzy i rozgłosu jednak okazali się naprawdę godnymi zaufania ludźmi (najlepiej to widać w 2 tomie ;))  James nie ma prostego życia, od zawsze znał swój los i nigdy nie sprzeciwiał się woli rodziców, do momentu, kiedy w jego życie wkroczyła biedna i nieśmiała Ruby, która nagle obudziła w nim wolę decydowania samemu za siebie. I jak można się łatwo domyślić, doprowadza to wielu problemów.


   Mona Kasten ma talent do tworzenia bohaterów, bo trzeba przyznać, że od pierwszych stron się do nich przywiązujemy i nie mówię teraz tylko i wyłącznie o głównych postaciach, w resztę autorka również tchnęła ducha. Zostali w bardzo staranny sposób wykreowani, dzięki czemu możemy lepiej poznać nie tylko Ruby i Jamesa ale również rodzeństwo oraz rodziców głównych bohaterów i paczkę najlepszych przyjaciół chłopaka. Nie są oni tylko tłem, stanowią bardzo ważny element całości, bez którego ta powieść nie byłaby taka sama. 

   W książce cały czas coś się dzieje, rodzinne dramaty, zacięta walka między bohaterami oraz ich rodzące się powoli uczucie, jednak niech was to nie zmyli - to nie jest pozycja gdzie sceny erotyczne są średnio co drugą stronę a bohaterowie rzucają się na siebie w połowie pierwszego rozdziału.  Ich relacja powoli się rozwija, bez fajerwerków, jest ona delikatna i powolna, która fascynuje i z ogromną przyjemnością poznajemy jej dalszy ciąg, jedyne co mi przeszkadzało to tempo w jakim ta "relacja" się rozwijała, było zdecydowanie za wolne, nie powiem, polubiłam sposób w jaki autorka poprowadziła książkę, ale jak dla mnie mogła ją odrobinę podkręcić.




   Podsumowując, pierwszy tom serii "Maxton Hall" jest dobrą książką, którą czyta się z przyjemnością, ale zdecydowanie różni się ona od poprzedniej serii - "Begin again" która zawładnęła moim sercem. "Save me" to prosta i ciekawa powieść, która lekko mnie rozczarowała, ale mimo to polecam po nią sięgnąć, bo to naprawdę dobra i interesująca pozycja, może gdyby nie moje naprawdę wysokie wymagania, sama zachwycałabym się nią pod niebiosa, niestety jest jak jest - czuję lekki zawód. Pomimo to planuję przeczytać całą serię o Ruby i Jamesie, Mona Kasten to jedna z moich ulubionych pisarek i z tego też powodu na pewno przeczytam wszystkie napisane przez nią powieści. 
A tutaj jest recenzja pierwszego tomu serii "Begin again" :) --> Klik!



Książka: Save me 
Tytuł oryginału: Save me 
Autor: Mona Kasten 
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Tom: I 
Seria: Maxton Hall 
Ilość stron: 384 
Data wydania: 23 luty 2018 
Wydawnictwo: Jaguar 



Za możliwość przeczytania tej książki z całego serca dziękuję Wydawnictwu Jaguar! 


5 komentarzy:

  1. Mam w planach poznać tę serię. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka już kiedyś gdzieś przewinęła się przed moimi oczami, ale mam na razie tyyyyle książek do przeczytania, że chyba tym razem spasuję. Chociaż obie książki mają śliczne okładki.


    Pozdrawiam,


    https://tamczytam.blogspot.com/2019/12/dwanascie-zywotow-samuela-hawleya.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszyscy lubią, a mnie nie ciągnie. NIe zamierzam raczej po to sięgać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą serię już w swoich czytelniczych planach, ale należy ona do jakiś priorytetów. W wolnej chwili nie odmówię sobie ;).

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Witam Cię serdecznie w moich skromnych progach.
Moje królestwo staram się prowadzić skrupulatnie i starannie. Jednak jak wiadomo każdemu, nie wszystko jest idealne, dlatego jeżeli masz jakieś uwagi lub pomysł na ulepszenie bloga, to pisz śmiało! Każdy pomysł jest na wagę złota. Każdą radę bądź sugestię przemyślę dokładnie.
Jestem blogerką, dlatego zależy mi na wyświetleniach i obserwatorach. Jeżeli podoba się Ci się to, co robię, zostaw komentarz pod postem lub dołącz do obserwatorów bloga :)
Lubię wiedzieć, że moje słowa do kogoś docierają, a nie idą na wiatr.
Tak więc nie przedłużając zapraszam do mojego świata, gdzie książki stanowią jego centrum.