"Zdążyła zniknąć w tłumie."
Sama nie wiem, co mnie podkusiło do przeczytania tej książki.
Uważałam, że ten gatunek nie będzie należał do książek, które czytam z zapałem,
dlatego zazwyczaj omijałam go i nie zwracałam uwagi na twórczość pisarzy w tym
gatunku. Gdy otrzymałam propozycję kilku książek do recenzji od wydawnictwa nie
sądziłam, że wezmę akurat tą książkę, dopóki nie przeczytałam wprowadzenia autorki na odwrocie. To mnie przekonało, stwierdziłam spróbuję. I jestem zaskoczona.
Zaskoczona oczywiście w pozytywny sposób.
"Córeczka" to
thriller łapiący za serce, nie ma tutaj ckliwych scen, nie ma szczęścia, jest
brutalność i straszna prawda, są kłamstwa, zagadka i łapiąca za serce
tajemnica. Nigdy bym nie sądziła, że mi się to spodoba, jestem z natury
delikatną osobą, lubię ciepło, przyjaźń i miłość w książkach. Do tego trzeba
przyznać, że jestem wyjątkowym tchórzem, nie ma, co ukrywać, boję się własnego
cienia, czy ciemności w mieszkaniu! A tu nagle taka niespodzianka! Sama byłam
zszokowana, kiedy zaczynając z wątpliwościami i lekkim przeczuciem straconego
czasu, zakończyłam książkę z myślą "
chce więcej!". Przyznam
bez bicia, że kiedy siadałam do niej byłam przekonana, że ta recenzja będzie
miała na celu zniechęcenie was do tej pozycji, jednak teraz mam kompletnie inne
zdanie, które przedstawiam poniżej.
