Wiecie jak to jest, zawsze mówicie, że "nie macie czasu", ale
kiedy owy macie, nigdy z nim nic nie robicie. To zdanie, które w idealny
sposób opisuje całe moje życie. Zero planów, raz za mało czasu, a za drugim
razem mam go tak dużo, że nie mam na co go wykorzystać. W moim życiu brakuje
planowania. Od dziecka mam tak, że wszystko co ważne - robię dzień przed
terminem, bo kto mi zabroni? Tylko potem cały dzień siedzenia nadjednym, z
nożem na gardle i myślami "nie zdążę, no cholera, nie zdążę”,
a jak wypadną mi dwa projekty do roboty tego samego dnia, to
już się mogę zacząć modlić o cud. Zresztą pewnie nie tylko ja tak mam. Wiele osób
boryka się z takimi problemami a wiecie, co w tym
jest największą głupotą? Brak planów i lenistwo, ale zostańmy przy
planach, bo na lenistwo nie ma lekarstwa... Niestety. Właśnie, dlatego ludzie
wymyślili "Bullet Book", który w łatwy i przyjemny sposób ma nam
ułatwić zaczęcie planowania. Jest to połączenie organizatora, kalendarza,
notatnika i dziennika w jednym. W moje ręce wpadły takie dwa:
"Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana" Davida Sindena i "Twój
rok z Bullet Bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie
życie" Zennora Comptona. Różnica między nimi polega na tym, że jeden jest
już gotowym bulletem do korzystania (czyli wersja dla tych bardziej leniwych),
a drugi jest tylko instrukcją jak stworzyć swój własny bullet (czyli wersja
"zrób to sam!").